Jak pachnie miasto? Jak wygląda? Jak ludzie czują miasto? Encyklopedyczna definicja zwraca uwagę na to, że miasto charakteryzuje się ludnością „prowadzącą specyficzny miejski styl życia”. Miasto to miejsca, częściej lub rzadziej uczęszczane, elewacje bardziej lub mniej znane, całkiem obojętne lub te wzbudzające uczucia: zachwyt, dumę lub... zniechęcenie. Co sprawia, że ci „specyficzni” ludzie wolą jedne miejsca od drugich? Co zrobić, żeby wszystkie wywoływały jakieś uczucia? Żeby nie mówić jak Julian Przyboś: „Miasto jak kamień rzuciłem za siebie”...
Miasto pachnie pośpiechem, smakuje anonimowością, dopiero człowiek zatrzymany na czerwonym świetle zaczyna PATRZEĆ na miasto. Widzi wtedy elewacje – zewnętrzne powłoki budynków, nie ocenia pojedynczych cudów architektonicznych, czuje przestrzennie, ogarnia najbliższe otoczenie. Nie zastanawia się czy coś jest brzydkie, czy ładne, tylko, czy się dobrze w danym miejscu czuje. Nie podnosi głowy zbyt wysoko, wzrokiem ogarnia to co nisko, blisko... To zagadnienie doskonale znają specjaliści do spraw handlu, lokując pasaże handlowe horyzontalnie wzdłuż ulic. Kolorowe napisy, rzucające się w oczy loga znanych marek są czynnikiem przyciągającym jak magnes.
To, co krzyczy, wyróżnia się spośród - niestety często szarej - architektury, staje się miastem, MIEJSCEM. Miejscem, o którym się mówi, pisze, miejscem, w którym się spotyka, bo wszyscy je znają, identyfikuje miasto. Gdyby na warszawskim rondzie de Gaulle’a Rajkowska nie „zasadziła” palmy, nie stałoby się ono miejscem... nie tylko dla mieszkańców tego, ale i innych miast. Kontrowersyjne "Greetings from Jerusalem Avenue" stało się, chociaż przez niektórych niechcianą, wizytówką miasta, wrosło na stałe w jej elewację, zespoliło mieszkańców. Jak inaczej bowiem wytłumaczyć fakt powołania Komitetu Ochrony Palmy?
Podobnym zjawiskiem można określić wrocławskie krasnoludki, które już na stałe wniknęły w tkankę miejską. Opiekunowie miasta, strażnicy skarbów, kryją się na ulicach, placach, nad rzeką i w innych nieoczekiwanych miejscach. Na analogicznych zasadach zamieszkały polskie miasta Urbanirony Trutha – nawiasy, cudzysłowy, gwiazdki - w nietypowych miejscach, kierowały oko widza na określony detal, zmuszając do spojrzenia na niego z innej perspektywy. Przykłady można mnożyć, nie tylko artyści próbują zwrócić uwagę mieszkańców na poszczególne miejsca w mieście.
Urbanirony Trutha
O potrzebie „rekonstrukcji elewacji” miasta świadczy wszechobecna propaganda, konkursy, działania obywatelskie na rzecz miasta. Społeczeństwo z wszech stron jest pobudzane do innego spojrzenia na przestrzeń miejską. „Miasto na styku”, „Akupunktura miasta”, to tylko niektóre z tytułów konkursów, przeznaczonych nie tylko dla specjalistów. Zwiększanie atrakcyjności miasta – na to hasło odpowiedział także Wrocław, i zorganizowane w 2006 roku Muralia. Na niewykorzystanych powierzchniach elewacyjnych kamienic pojawiły się olbrzymie freski, autorstwa młodych twórców. Wydźwięk akcji był zatem dwojaki – obudził uśpioną architekturę miasta, jednocześnie pobudzając do działania studentów szkół artystycznych, młodych twórców, którzy mogli w ten sposób zaistnieć na arenie miejskiej.
Takie rozrastanie się miasta o nowe MIEJSCA jest często tymczasowe. Po kilku latach, a czasem nawet tygodniach, pamięć o nich umiera... co może stanowić zarówno wadę, jak i zaletę. W epoce technologii cyfrowej, życie staje się coraz bardziej wirtualne, nie ominie to także architektury. Tymczasowe akcje, happeningi nie muszą być wcale atakiem na architekturę, raczej pomagają ją zaakcentować, nadając jej nowe brzmienie. Taką funkcję spełniło M-city – miasto w mieście, czyli przyczepianie do ścian budynków gotowych elementów pejzażu miejskiego, które jak kawałki wycinanki, tworzą nową przestrzeń. Wirtualną przestrzeń , o której mówił na przykład Christian Girard – „architektura przesycona technologiami, staje się mniej stabilna i trwała.”
Muralia we Frankfurcie, Filadelfii i... Wrocławiu
Malarstwo naścienne w mieście ciągle jeszcze kojarzy się wyłącznie z niechcianym, wulgarnym graffiti, czymś niepoprawnym, a więc złym. Wynika to, zwłaszcza w Polsce, z braku kurateli „estetycznej”, ale również finansowej nad podobnymi przedsięwzięciami, jak na przykład odbywa się to w Nowym Jorku. Istniejący tam fundusz sztuki publicznej, w pewien sposób dysponuje środkami publicznymi i sam inicjuje akcje pobudzające miasto i jego wizerunek. O tym, jak trudno jest zorganizować coś podobnego w Polsce może opowiedzieć swoim doświadczeniem Bogna Świątkowska z fundacją Bęc Zmiana. Wielokrotnie dobre i -niepociągające za sobą olbrzymich kosztów - pomysły, umierały czekając w długiej kolejce na urzędniczych biurkach.
Daleko nam jeszcze do spontaniczności w odbieraniu sztuki miejskiej. Szaleństwo hiszpańskiego Fallas, ogromne figury tworzone z kartonu, cuda artystyczne i architektoniczne, które tam powstają nie są oczywiście możliwe do zrealizowania na polskim gruncie, nie tylko z powodów zahamowań i poprawności politycznej, ale przede wszystkim przyczyn finansowych. Dlatego tak bardzo ważne jest zaangażowanie i zachęcenie społeczeństwa do takich akcji. Sztuka polemizując z architekturą w odczytywaniu przestrzeni, buduje tą nową niekonwencjonalną wizję miasta.
Dowodem na to, że możliwa jest zabawa architekta sztuką (lub artysty architekturą) jest zrealizowany w Pijnacker tunel „Touch of evil”. Twórców obiektu – NIO architecten – można właściwie nazwać architektami wirtualnej przestrzeni. Zlecenie obejmowało projekt tunelu dla rowerzystów, pieszych i aut, pod istniejącą linią kolejową. Interwencja typowo architektoniczna mogła być minimalna, pozostały inne formy oddziaływania. Dzięki technikom animacji stworzono powłokę zmieniającą barwę w zależności od kąta patrzenia, potęgując ekspresyjne odczucia u widzów. Płaska ściana stała się plastyczna, dynamiczna, zatraciła się granica między architekturą i malarstwem.
Polskie miasta dzięki akcjom pobudzającym, próbują odpowiadać na zagraniczne realizacje. Chlubne te działanie przybliżają społeczeństwu sztukę, kontakt przeciętnego obywatela wzrósł znacznie w przeciągu ostatnich latach. Sztuka wyszła z muzeów, galerii, pojawiła się na chodniku, w parku, na skrzyżowaniu, zaczęła korespondować z realnym światem, przestała być rozrywką z „wyższej półki”. Wrosła w miasto.
Takiej wizji brak niestety w zewnętrznej elewacji polskiego miasta. Jak wygląda miasto widziane z okien pociągu? Uśpienie... Akcja zniechęcenia... Brak ludzi, MIEJSC, sztuki. Ten krajobraz miejski jest właściwie pomijany w planach zagospodarowania. Przestrzenie „niczyje”, niepotrzebne, które miasto „jak kamień rzuca za siebie”. Tymczasem realizacje światowe pokazują, że można takie myślenie zmienić. Za przykład można przytoczyć między innymi industrialne obrzeża miast holenderskich. Powstające tam fabryki, hale są precyzyjnie zaprojektowane, przede wszystkim funkcjonalnie, jednakże dużą staranność przykłada się również do elewacji. Klasyfikacja działek ze względu na widoczność z linii komunikacyjnych ułatwia zadanie projektantom. Wtedy ich forma jest szczególnie ważna, na stałe wpisuje się w krajobraz.
Elewacja polskiego miasta
A zaplecze polskiego miasta? Stacja Opole Zachodnie – niedokończone, a już w stanie ruiny budowlanej obiekty, bałagan, pospieszne graffiti, śmietnisko... To najczęściej powtarzające się hasła w pełni charakteryzujące obrzeża miast, okolice dworców. Miejsca, które wręcz wołają o pomoc. I tak jak uleczono zasypiające, przykurzone historią wnętrze miasta, tak można postąpić z jego skorupką, z elewacją miasta. Działania, które spełniły się na skalę międzynarodową (na przykład sprzątanie świata), swój sukces zawdzięczają prostocie pomysłu i tanim wykonaniu. Dlaczego M-city nie rozbudować o Out-city? Nie zorganizować akcji „Pomaluj płot”, „Zasadź drzewo”? Łatwe do zrealizowania idee, przy pomocy techniki małych kroczków, mogłyby w przyszłości przekształcić nasze zaniedbane, wstydliwie pomijane obszary w zielone zaplecza polskich aglomeracji. Bezpieczne, naturalne, symbole historycznej polskości.
Jednocześnie takie przestrzenie mogą być idealnym tłem dla coraz częściej adaptowanych obiektów industrialnych. Idealnym przykładem są łódzkie fabryki, które już dawno zapomniane, spychane poza granice architektury, nagle powróciły do łask. Nieciekawe i niebezpieczne zakątki miasta ewoluowały do MIEJSC niezwykle atrakcyjnych, wręcz prestiżowych. Przekształcenie przędzalni Scheiblera na mieszkania (tak zwane lofty) było strzałem w dziesiątkę. To również kolejny dowód na odbudowę elewacji miasta dzięki innemu na nią spojrzeniu.
Przestrzenie pozornie bezwartościowe, po odwróceniu perspektywy naszego widzenia codzienności, nabierają nowego sensu. Właśnie dlatego potrzebne są odważne pomysły, które zmuszają do wybudzenia z letargu, zmuszają do poparcia lub głębokiego sprzeciwu. Sprawiają, że człowiek we wspomnianym w początkowej definicji „miejskim” biegu, nie omija sztuki. Potyka się o sztukę. Nie widzi krzyczących plakatów, reklam, słucha szeptu miasta. Miasto mówi szeptem. Miasto pachnie. Miasto smakuje...
2009-02-25 esej: Dlaczego wybrałam studia architektoniczne? Na wstępie syntetycznie odpowiem: inspiracja, wyzwanie i satysfakcja. Rozwijając temat zacznę od tego, że egzystencja nie ma najmniejszego sensu bez pasji
2008-03-07 Zaginione miasta - Knossos Knossos jest to miejscowość położona na największej z greckich wysp - Krecie, u stóp gór Ida, około 6 km na południowy wschód od Iraklionu. Dzięki badaniom archeologicznym (prowadzonym równocze ...
2008-01-15 Ocierając się o wielką sztukę - taniec Sztuka to w obecnych czasach przestrzeń twórczości interdyscyplinarnej. Malarstwo nie kończy się na malarstwie, architektura to już nie tylko budynki. Przenikają się wzajemnie dziedziny nie tylko ś ...
2007-05-04 Elewacja miasta Jak pachnie miasto? Jak wygląda? Jak ludzie czują miasto? Encyklopedyczna definicja zwraca uwagę na to, że miasto charakteryzuje się ludnością „prowadzącą specyficzny miejski styl życia” ...
2004-04-09 Rozwój terytorialny i przynależność państwowa Torunia Poniższy tekst poszerza temat architektury i historii Torunia poruszony wcześniej przez naszą redaktorkę Agatę Wiklik w tekście "Historia budowy miasta - Toruń".
2004-03-19 Projekt dyplomowy Magdy Pińczyńskiej Projekt dyplomowy Magdy Pińczyńskiej zrealizowany w Akademii Sztuk Pięknych na wydziale Architektury Wnętrz
2003-06-30 Żelbet w konstrukcjach budynków wysokich Rozwój budynków wysokich nierozerwalnie wiąże się z poszukiwaniem wydajnych materiałów konstrukcyjnych pozwalających budować wyżej i bezpieczniej.
2003-03-06 Czy Starck jest gwiazdą? To pytanie zrodziło się w mojej głowie, kiedy udałam się do wrocławskiego Muzeum Architektury na wystawę „Vanity Case – Design, Meble, Architektura” Philippe Starck’a.
2003-01-09 Będąc studentem architektury - felieton Będąc studentem, mając dwie ręce i dziesięć palców, mimo najlepszych chęci i nieprzeciętnych zdolności nie można zrobić wszystkiego.
2002-07-05 Duże skupiska mieszkaniowe a patologie społeczne Klimat lat siedemdziesiątych, rozwój przemysłu, przyśpieszenie budownictwa mieszkaniowego, pojawienie się spektakularnych inwestycji miejskich wydawały się odwracać nieco uwagę od narastających gwałtownie problemów związanych z kształtowaną strukturą i funkcjonowaniem miast
2002-05-28 Historia budowy miast - Toruń Najstarsze dzieje osadnictwa na terenie Torunia wiążą się z szerokim wiślanym pobrzeżem.
2002-04-24 Knossos - historia budowy miasta Pierwsze wzmianki o osadnictwie w Knossos pochodzą z okresu neolitu, około VI tysiąclecia p.n.e.
2002-04-12 Życie i twórczość Edny Walling Australia to kraj kangurów, eukaliptusów i ... wspaniałych architektów krajobrazu.
2002-04-12 Plac Kapitolu Wzgórze kapitolińskie to jedno z siedmiu wzgórz, na których został wzniesiony Rzym.
2002-04-12 Park Guell: miasto-ogród Owym miastem - ogrodem miała być podmiejska kolonia Santa Coloma de Cervello, przeznaczona na miejsce zamieszkania dla robotników pobliskiej fabryki.